untitled
Pierwsza zasada biby u Ola: nie mówimy o bibie u Ola.*
Nic, nic, nie mówię nic, poza tym, że między godzinami dwudziestą a dwudziestą trzecią udało mi się między innymi:
- tańczyć na stole do Roxie’s Suite, Green Hornet i Malagueny Salerosy;
- dostać słowotoku i rozmawiać o kształcie swoich piersi;
- mówić “Ja tu jestem, kurwa, mistrzynią psychologii i KURWA WIEM, KIEDY SIĘ ZE MNIE NABIJASZ!”;
- dojść, ile to jest 11², 17 + 3 – 2 i między jakimi kolejnymi liczbami naturalnymi leży pierwiastek z czterdziestu pięciu;
- zostać heroiną (w sensie bohaterką).
Czemu moja zielona herbata z Netto jebie szlugami?
O, patrzcie, on też ma wam coś do powiedzenia.
Link text e.g. \”Lesiu on YouTube\”
_______________________________________________
*Fundator domeny jest konserwatystą, jeśli o to chodzi. Ale nie mówić mi się nie udało